Przyszłość kardiochirurgii to roboty wykonujące operacje. Medycyna czeka też na urządzenia ograniczające komplikacje w trakcie i po zabiegach

W ciągu ostatnich lat tylko kilka innowacyjnych urządzeń kardiochirurgicznych trafiło na sale operacyjne. Większość z nich pojawia się na rynku po kilku lub nawet kilkunastu latach ze względu na długi proces certyfikacji, obejmujący m.in. szereg badań klinicznych. Przyszłością kardiochirurgii są zdalne operacje wykonywane przez roboty, jednak do tej pory ich obsługą zajmuje się jedynie kilkunastu lekarzy na całym świecie.

– Na całym świecie z jednej strony widzimy lekarzy specjalistów coraz bardziej doskonalących swój warsztat chirurgiczny i skupiających się na operacjach o coraz mniejszej inwazyjności, o ekstremalnie wysokim profilu trudności technicznej. Z drugiej strony widzimy duży przemysł medyczny, który bardziej ukierunkowany jest na zysk niż na bezpośrednie wprowadzanie innowacji poprawiających wyniki czy redukujących liczbę komplikacji. Wydaje się, że tu się troszeczkę ten świat nam rozjeżdża i tę lukę należy zapełnić – mówi w rozmowie z agencją Newseria Innowacje kardiochirurg Grzegorz Suwalski.

Jednym z najważniejszych problemów we wdrażaniu innowacji w medycynie jest długo trwający proces pozyskiwania zgody na wdrożenie leku lub procedury. Z uwagi m.in. na konieczność przeprowadzania wieloetapowych badań klinicznych czas od odkrycia do wdrożenia sięga niekiedy nawet kilkunastu lat. Sam proces rekrutacji pacjentów do badania bywa długotrwały. W amerykańskim Arkansas realizowany jest obecnie program łączący pięć instytucji medycznych, prowadzących szeroko zakrojone badania w obrębie kardiochirurgii ze szpitalami, które dotychczas nie specjalizowały się  w badaniach klinicznych.

Według amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom Arkansas ma trzeci najwyższy wskaźnik umieralności z powodu chorób serca w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem, choć innowacyjne metody leczenia są stale opracowywane, to system badań klinicznych nie nadąża z ich testowaniem.

– Od 20 lat nie było zmiany konstrukcji zastawki serca, gdyż badania trwają bardzo długo. W ciągu ostatnich kilku lat widzieliśmy tylko kilka wdrożeń urządzeń na sale operacyjne. To m.in. urządzenia pomagające kardiochirurgowi wykonać prawidłowo pomostowanie tętnic wieńcowych, sprawdzające przepływy w wykonanych bajpasach, a także takie, które cały czas monitorują prawidłowe utlenowanie mózgu. Są to dwa urządzenia, które pomagają zredukować ryzyko komplikacji, zwiększają profil bezpieczeństwa operacji. Niektóre wprowadzane innowacje stosuje się do bardzo rzadkich operacji, nie mają one charakteru masowego – twierdzi kardiochirurg.

Coraz częściej lekarze na salach operacyjnych są też wspomagani w swojej pracy przez roboty. Belgijski start-up medyczny Robocath opracował innowacyjną platformę z robotami R-One. Została ona zaprojektowana w odpowiedzi na potrzeby zgłaszane przez lekarzy zajmujących się kardiologią interwencyjną. R-One składa się z dwóch podstawowych elementów. To sterowana radiowo mobilna stacja kontroli z ruchomym ekranem chroniącym przed promieniowaniem oraz jednostka sterująca wyposażona w joysticki. Za pomocą tego urządzenia lekarz zdalnie steruje instrumentami wprowadzonymi do układu naczyniowego pacjenta poprzez jego cewnikowanie. Robot jest kompatybilny z wiodącymi na rynku urządzeniami wykorzystywanymi w interwencjach kardiologicznych.

– Musimy wejść mocniej w robotykę, w operacje wykonywane pod kontrolą wideoskopii i tutaj się doskonalić, tworzyć urządzenia, które będą sprawiały, że te operacje nie będą mogły być wykonane jedynie przez mistrzów naszego środowiska, ale przez wszystkich tak, żeby to miało wielkie oddziaływanie społeczne – mówi Grzegorz Suwalski.

Lekarze od lat dyskutują również o możliwości przeprowadzania operacji na odległość. Tego typu procedury są wykonywane jednak przez zaledwie kilkunastu specjalistów na świecie, a sam koszt przeprowadzenia operacji jest ogromny. Nie zostało wyeliminowane również ryzyko komplikacji. Kardiochirurdzy oczekują natomiast przede wszystkim takich innowacji, które sprawią, że pacjent łagodnie przejdzie przez proces leczenia.

Najważniejsze jest wprowadzanie innowacji, które spowodują poprawę wyników leczenia, czyli poprawę bezpieczeństwa operacji, zredukują liczbę komplikacji. Kardiochirurgia powinna być w swoim zmniejszeniu inwazyjności krótsza w hospitalizacji. W Stanach Zjednoczonych przeprowadza się już operacje, w których pacjent wychodzi do domu po 2–3 dniach – podkreśla kardiochirurg.

Według analityków z MarketsandMarkets światowy rynek instrumentów kardiochirurgicznych do 2022 roku osiągnie wartość 1,63 mld dol. przy średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 7,1 proc. Z kolei rynek robotów chirurgicznych w 2018 roku był według Fortune Business Insight wyceniany na 1,4 mld dol. Do 2026 roku ma osiągnąć wartość 6,8 mld dol. Średnioroczne zakładane tempo wzrostu sięgnie 21,4 proc.

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/przyszlosc,p1463023517

IFA 2019: Branża foodtech coraz bardziej innowacyjna. Stworzono inteligentny, najcichszy blender na świecie rozpoznający miksowaną zawartość

Branża foodtech, czyli innowacyjnych rozwiązań na rynku spożywczym, należy do najbardziej innowacyjnych na świecie. Powstają rozwiązania, które pozwalają dokładnie i w ciągu chwili ocenić świeżość produktu, jego skład i wartości odżywcze, a inteligentne etykiety ostrzegają przed upływem ważności. Rozwija się też rynek urządzeń kuchennych – można już znaleźć piekarnik z rozszerzoną rzeczywistością, urządzenia na kapsułki do zrobienia drinka czy supercichy i inteligentny blender. Millo błyskawicznie przygotuje smoothie, łączy się ze smartfonem lub tabletem, przy tym jest kilkukrotnie cichszy niż zwykły blender.

– Zaprojektowaliśmy zupełnie nowy rodzaj blendera – inteligentny blender. Opatentowaliśmy technologię sprzężenia magnetycznego, którą zastosowaliśmy w silniku bezszczotkowym. Technologia ta pozwoliła nam na stworzenie produktu w zupełnie innym stylu, również dlatego że nie mamy tu żadnych połączeń mechanicznych. Zasadniczo jest to najcichszy blender na świecie. Urządzenie jest w stanie także rozpoznać, co dzieje się w środku pojemnika w czasie rzeczywistym – mówi agencji Newseria Innowacje Ruslanas Trakselis, założyciel Millo Appliances.

Mocna geowłóknina odporna na uszkodzenia: https://filtex.com.pl/geowloknina

Wykorzystanie najnowszych technologii na rynku urządzeń kuchennych jest coraz powszechniejsze. Dla chętnych są wielozadaniowe roboty, które gotują na parze, jednocześnie siekając warzywa i mieszając potrawę. Pokazują przy tym na inteligentnym wyświetlaczu wartości odżywcze produktu czy propozycje jego podania. Inteligentne piekarniki z rozszerzoną rzeczywistością wyświetlają, jak wygląda produkt i podpowiadają przy tym przepisy na pasujące potrawy. Na rynku są już specjalne blaty do produkcji piwa, a maszyna na kapsułki w kilka chwil zrobi wyszukanego drinka.

Millo to z kolei inteligentny blender, który pozwala ustawić preferencje rodzinne, pokazuje też informacje o wartościach odżywczych. Zaawansowany bezszczotkowy silnik magnetyczny wytwarza 3 razy mniej hałasu, a na jednym naładowaniu akumulatora można zrobić ok. 10 koktajli.

– To nowy wymiar tworzenia przepisów na smoothie – nie chodzi już tylko o to, co włożysz do środka, ale w jaki sposób zostanie to zblendowane. Można stworzyć przepis w jednej części świata, aby na drugim końcu świata uzyskać dokładnie to samo smoothie – tłumaczy Ruslanas Trakselis.

Blender Millo łączy się ze smartfonem lub tabletem, pozwala zminimalizować czas spędzany na miksowaniu. Podłączenie Millo do telefonu umożliwia zdalne sterowanie i personalizację ustawień, blender zapamiętuje ulubione przepisy czy szybkość mieszania. Powierzchnia jest wrażliwa na dotyk – wystarczy lekko dotknąć w dowolnym miejscu, aby aktywować i kontrolować urządzenie. Dzięki technologii Air Drive ​​pokrywka blendera blokuje się za pomocą magnesów. Te same magnesy są następnie wykorzystywane do zasilania silnika (prędkość do 16 tys. obr/min). Nożyki z magnetycznym mechanizmem potrzebują mniej energii, są przy tym bardzo wytrzymałe.

– Przeprowadziliśmy testy skuteczności blendowania. Zmrożone kawałki marchewki nie stanowiły żadnego problemu dla blendera. Marchew, lód, orzechy, warzywa korzeniowe, wszystko można zblendować – przekonuje twórca.

Millo można połączyć ze specjalnie zaprojektowaną dla niego aplikacją, która śledzi np. liczbę koktajli, ich średnią zawartość białka, ale także popularnymi aplikacjami zdrowotnymi i fitness, takimi jak MyFitnessPal i Apple Health. Urządzenie daje także możliwość skonfigurowania różnych profili użytkowników.

– Mimo że urządzenie służy do blendowania, nie jest ono postrzegane jako blender czy urządzenie kuchenne, ale raczej jako gadżet. Stworzyliśmy to urządzenie z myślą o wszystkich, którzy dbają o dietę lub chcą szybko przyrządzić zdrowy posiłek – mówi Ruslanas Trakselis.

Produkcja inteligentnego blendera ma ruszyć w I kw. 2020 roku. Na rynku będzie można go kupić za 449 euro. Według analityków Research and Markets globalny rynek food tech ma osiągnąć wartość 250 mld dol. w 2022 r.

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/ifa-2019-branza-foodtech,p1531467234

Coraz większe wsparcie dla innowacji medycznych w Polsce. Ich rozwój przyspieszy także dzięki zaangażowaniu prywatnych firm

Na rozwój medycyny w najbliższych latach największy wpływ będą mieć technologie m.in. z obszaru immunoterapii i leczenia biologicznego, a także nowoczesny sprzęt medyczny – podkreśla minister zdrowia Łukasz Szumowski. Wiele z tych innowacji będzie opartych na danych i ich analizie. Praca nad usprawnianiem i unowocześnianiem systemu ochrony zdrowia wymaga jednak ścisłej współpracy państwowych instytucji, przemysłu i środowiska naukowego.

Technologie z obszaru farmakologii, immunoterapia i leczenie biologiczne będą mieć w najbliższych latach wpływ na rozwój medycyny. Ale również produktów medycznych nie należy oceniać jako mniej wartościowych niż leki, ponieważ stymulatory, defibrylatory i wiele innych urządzeń medycznych ratuje i podtrzymuje życie – mówi agencji Newseria Biznes Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

Innowacje w medycynie – obejmujące zarówno nowe technologie, informatyzację, jak i nowe leki – pozwalają zwiększać efektywność terapii, przyspieszyć diagnostykę i optymalizować koszty opieki zdrowotnej. Firmy medyczne i farmaceutyczne są zresztą jednymi z najbardziej innowacyjnych pomiotów gospodarki – według danych GUS prawie co drugi producent leków w Polsce wprowadza na rynek produkty innowacyjne. Jednak – jak podaje związek Infarma – wprowadzenie nowego produktu leczniczego na rynek trwa średnio 12 lat i kosztuje blisko 4 mld zł, a tylko 1 na 8 tys. cząsteczek ostatecznie staje się lekiem. W tej chwili medycyna największe nadzieje wiąże m.in. z terapiami genowymi i immunoterapią. Medyczne innowacje są jednak czaso- i kosztochłonne, dlatego sektor potrzebuje wsparcia i zachęt m.in. do współpracy ze środowiskiem naukowym oraz komercjalizowania nowych technologii i leków.

– Mamy zachęty w postaci trzech państwowych agencji: Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Agencji Badań Medycznych, które finansują pomysły, prototypy i badania kliniczne. Do tego mamy również wsparcie w postaci Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej – mówi Łukasz Szumowski.

Wsparcie finansowe dla niekomercyjnych badań klinicznych i innowacji w polskiej medycynie ma zapewnić Agencja Badań Medycznych. Państwowy instytut odpowiada za rozwój badań naukowych w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu oraz analizę ich wpływu na polską służbę zdrowia. Innymi słowy, będzie decydować o tym, które nowe technologie medyczne i metody terapeutyczne powinny zostać do niej wdrożone.  

– Agencja Badań Medycznych w swoich głównych założeniach zajmuje się niekomercyjnymi badaniami klinicznymi oraz ścieżką wdrażania innowacji do systemu ochrony zdrowia. Chcemy finansować polskie technologie, leki i nowe wdrożenia, żeby wchodziły do systemu i stawały się dostępne dla polskich pacjentów – mówi dr Radosław Sierpiński, prezes Agencji Badań Medycznych.

Polski rynek badań klinicznych jest wart około 2 mld zł, przy czym 98 proc. z nich ma charakter komercyjny, finansowany przez przemysł farmaceutyczny. Te niekomercyjne – zainicjowane przez naukowców i nienastawione na zysk – stanowią raptem 2 proc., podczas gdy europejska średnia sięga ok. 30 proc.

Prezes ABM podkreśla, że kolejnym perspektywicznym obszarem – i obecnie jednym z głównych trendów w ochronie zdrowia – jest też wykorzystanie danych.

– Agencja ma możliwość agregowania danych z ZUS-u, GUS-u oraz NFZ-u. To oznacza, że będziemy w stanie całościowo spojrzeć na polski rynek ochrony zdrowia – mówi Radosław Sierpiński. – Wiedza, która wypływa z analizy danych medycznych, ma znaczenie dla optymalizacji kosztowej systemu. Jesteśmy w stanie śledzić ścieżki pacjentów, sprawdzać, w którym momencie pacjent jest najbardziej kosztowny, gdzie się w systemie gubi i na tej podstawie niwelować te przeszkody.

– Analiza danych medycznych to podstawa dla efektywnej służby zdrowia. Dlatego tak ważna jest ich standaryzacja, ale też wymiana między ośrodkami. Pacjent najpierw udaje się do lekarza pierwszego kontaktu, przeprowadzającego wywiad medyczny i badania, a następnie słyszy diagnozę. Później trafia do szpitala albo kilku różnych, więc jego dane znajdują się w wielu ośrodkach. Ich scalenie w jedną cyfrową dokumentację medyczną, na podstawie której lekarz stawia diagnozę i zaleca leczenie, to najbardziej efektywny scenariusz zarówno z perspektywy pacjenta, jak i kosztów systemowych. Wdrożenie tego rodzaju rozwiązań to jedna z domen naszego działania, którą mamy nadzieję rozwijać w Polsce – mówi Reinier Schlatmann, prezes Philips w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

Według raport Future Health Index tylko 11 proc. lekarzy w dużych (50–199 pracowników) i bardzo dużych (powyżej 200 pracowników) podmiotach leczniczych w Polsce udostępnia na zewnątrz informacje medyczne o stanie zdrowia pacjentów, podczas gdy średnia w badanych krajach wynosi 32 proc.

Prezes Philips na region CEE podkreśla też, że jedynym sposobem na osiągnięcie postępu w ochronie zdrowia jest współpraca pomiędzy organami rządowymi, przemysłem a kręgami akademickimi.

– Polski rynek dysponuje szeroką gamą kluczowych czynników sukcesu, takich jak dostępność dobrze wyszkolonej kadry i instytucje gotowe do współpracy. Jeśli dodamy do tego współpracę z firmami takimi jak nasza, to otrzymamy gotowy przepis na stworzenie lokalnych rozwiązań przeznaczonych na polski rynek – mówi Reinier Schlatmann.

Philips ma w Polsce osiem ośrodków referencyjnych, wspólnie z którymi pracuje nad nowymi rozwiązaniami w obszarach takich jak onkologia, kardiologia czy radiologia. Współpracuje również z instytucjami i specjalistami z ośrodków badań klinicznych na całym świecie.

– Korzystamy zatem z wiedzy dostępnej w obrębie polskiego rynku, ale jednocześnie przyczyniamy się do rozwoju polskiej służby zdrowia. Możemy więc mówić o pewnego rodzaju symbiozie – mówi Reinier Schlatmann.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/coraz-wieksze-wsparcie,p1571107582

Lubelszczyzna i Łódzkie z dużym potencjałem innowacyjności. Gonią pod tym względem krajowych liderów

Duże ośrodki biznesowe i akademickie pozostają lokomotywą innowacyjności, dając województwom mazowieckiemu, małopolskiemu, dolnośląskiemu i pomorskiemu czołowe miejsca w rankingu najbardziej innowacyjnych regionów Banku Millennium. Jednak to Lubelszczyzna w ciągu ostatnich 5 lat najmocniej poprawiła swój potencjał innowacyjny. Pozytywnie wyróżnia się też województwo łódzkie, awansując na 7. lokatę. Katalizatorami innowacji są nie tylko wydatki na badania i rozwój, wynalazki i patenty, lecz także zaufanie i współpraca w regionach.

– Czołówka najbardziej innowacyjnych regionów pozostaje niezmienna od kilku lat. Są to województwa mazowieckie, małopolskie, dolnośląskie, a także pomorskie. To, co łączy te regiony, to fakt bycia dużym ośrodkiem gospodarczym, biznesowym. Jednocześnie są to duże ośrodki akademickie, które zaopatrują biznes i firmy w liczną i dobrze wykształconą kadrę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium.

Producent mtm łożyska – nakręcamy każdy biznes! Poznaj ofertę nowoczesnych łożysk już teraz.

Czwarta edycja rankingu „Indeks Millennium – Potencjał Innowacyjności Regionów” wskazuje, że rozbudowana baza naukowa oraz badawczo-rozwojowa w tych ośrodkach wspiera rozwój innowacyjności. W przypadku województwa dolnośląskiego wpływa na nią przede wszystkim wydajność pracy – efekt wysokiego udziału produktywnego górnictwa i przetwórstwa przemysłowego. Pomorskie z kolei jest silnym ośrodkiem badawczo-rozwojowym, z dużą grupą absolwentów kierunków techniczno-przyrodniczych.

– Patrząc na wyniki rankingu „Indeksu Millennium” w ostatnich latach, warto zwrócić uwagę na dwa regiony. Województwo lubelskie w ciągu ostatnich 5 lat najbardziej poprawiło swój potencjał innowacyjności i lokuje się na 6. pozycji, czyli relatywnie wysoko, biorąc pod uwagę mniejszy potencjał gospodarczy. W tym roku wyróżnia się też Łódź, która przesunęła się na 7. lokatę, i co ciekawe, wyprzedziła w ten sposób województwo wielkopolskie – wymienia Grzegorz Maliszewski.

Łódź stopniowo odbudowuje swoją pozycję ośrodka przemysłowego, a centralna lokalizacja, coraz lepsza infrastruktura i obecność dużego ośrodka akademickiego sprawiają, że potencjał regionu rośnie.

Na dole rankingu znajdują się województwa warmińsko-mazurskie, lubuskie i świętokrzyskie. Są stosunkowo mało uprzemysłowione i mają słabo rozbudowaną infrastrukturę edukacyjną, co sprawia, że trudno gonić im czołówkę.

– To, co zwraca uwagę w tych regionach, to relatywnie efektywni innowatorzy. Dysponując mniejszymi nakładami i zasobami, osiągają oni relatywnie wyższe efekty w postaci czy to wydajności pracy, czy to liczby uzyskanych patentów. Ale biorąc pod uwagę skalę tych regionów, jest im trudniej nadganiać dystans do liderów – ocenia ekonomista Banku Millennium.

Jak podkreśla Maliszewski, tegoroczne badanie „Indeks Millennium” uwidoczniło, że na wzrost potencjału gospodarczego i innowacyjnego regionów duży wpływ ma dobra współpraca między firmami, instytucjami i ośrodkami naukowymi oraz wzajemne zaufanie. To czynniki, które mogą się stać katalizatorami innowacyjności. Przykładem mogą być Lubelszczyzna i Podkarpacie, gdzie potencjał innowacyjny jest wyższy niż ich siła gospodarki.

– Zaufanie i współpraca pozwalają zrozumieć potrzeby wszystkich uczestników procesu gospodarczego, zarówno przedsiębiorstw, jak i samorządów czy uczelni wyższych. Współpraca nie tylko pomiędzy regionami, lecz także pomiędzy tymi ośrodkami na poziomie lokalnym pozwoli bardziej efektywnie wykorzystać zlokalizowane w tych regionach zasoby i stworzyć przyjazny ekosystem innowacyjności dający efekty synergii w postaci poprawy efektywności i usprawnień. Te zaś dają wymierne korzyści gospodarcze – tłumaczy ekspert.

Wzrost innowacyjności regionów ma bezpośrednie przełożenie na atrakcyjność inwestycyjną Polski. Inwestorów przyciąga nie tylko tania siła robocza, lecz także stabilność gospodarcza i wykształcone kadry, które są zdolne do wytwarzania nowatorskich rozwiązań. Do spełnienia tych warunków kluczowa jest współpraca różnych ośrodków na różnych płaszczyznach.

– W gospodarce konieczne jest stworzenie sprawnego ekosystemu innowacji, kultury innowacyjności, która pozwoli wdrażać efekty prac badawczo-naukowych. Jest to szczególnie ważne w regionach, które dysponują mniejszymi zasobami kadrowymi i finansowymi, aby te, które są ponoszone, dawały wymierne korzyści gospodarcze – wskazuje Grzegorz Maliszewski.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/lubelszczyzna-i-odzkie,p1413296380

IFA 2019: Pierwszy w pełni transparentny telewizor OLED wejdzie na rynek już w przyszłym roku. Technologia zastąpi LED-y nie tylko w telewizorach, lecz także w motoryzacji

Technologia OLED jest coraz popularniejsza. Pozwala na stosowanie cieńszych, jaśniejszych i wyraźniejszych wyświetlaczy niż LED. Możliwe są całkowicie elastyczne ekrany, które można złożyć lub zwinąć. Opracowano już przezroczysty dach samochodu w technologii OLED, zasilany energią słoneczną. Firmy motoryzacyjne planują wprowadzić też oświetlenie OLED. Także producenci telewizorów i ekranów wprowadzają kolejne udogodnienia. Panasonic już od kilku lat pracował nad technologią przezroczystych OLED-ów. Początkowo tylko w formie prototypów, jednak najnowsza wersja wejdzie na rynek konsumencki w przyszłym roku.

– Rynek telewizorów zmieniał się przez wiele lat. Pojawiła się technologia 4K, teraz technologie się zmieniają, pojawia się OLED, który rzeczywiście jest dużą zmianą na rynku. Kiedyś 4K było bardzo drogie, jednak technologia ta się upowszechniła. OLED-y także stają się teraz coraz bardziej powszechne. Myślę, że na przestrzeni 2–3 lat ta technologia zacznie zastępować obecne technologię – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Sebastian Węgielski z Panasonic Europe.

Polecamy ponadczasowe grzejniki marki Enix. Tylko teraz dekoracyjny grzejnik płytowy w atrakcyjnej ofercie cenowej. Zapraszamy!

Telewizory LED są znacznie cieńsze i jaśniejsze niż ich poprzednicy: plazmy, telewizory LCD i CRT lub wyświetlacze z lampą elektronopromieniową. Wyświetlacze OLED pozwalają z kolei na wyświetlanie jaśniejszych i wyraźniejszych obrazów niż LED. Dzięki technologii OLED możliwe są też całkowicie elastyczne ekrany, które można złożyć lub zwinąć.

Podczas IFA 2019 Panasonic zaprezentował swoją zaktualizowaną koncepcję przezroczystego ekranu OLED. Telewizor wygląda jak stylowa gablotka z drewnianą ramką, zza której widoczne są różne przedmioty. Po włączeniu telewizora obiekty są już całkowicie zasłonięte, a zestaw wyświetla zawartość jak zwykły telewizor OLED.

– W najnowszym prototypie zastosowaliśmy technologię dimming piel. Możemy pokazywać czarne kolory. To już jest zupełnie inny wymiar transparentnego OLED-a niż był 2–3 lata temu. 55-calowy telewizor oferuje niesamowitą jakość obrazu. Coś, co tak naprawdę nie jest żywe, za dotknięciem jednego guzika zaczyna już być zupełnie inne i zupełnie żywe – podkreśla Sebastian Węgielski.

Przezroczyste wyświetlacze nie są nową koncepcją. Już w 2015 roku Samsung zademonstrował lustrzane i przezroczyste wyświetlacze OLED. Także LG wyprodukowało przezroczyste i elastyczne ekrany OLED. O ile jednak w ich przypadku poziom nasycenia czerni był niewystarczający, o tyle Panasonic, dzięki ulepszonemu filtrowi przyciemniania czerni, tworzy większy kontrast.

– Rozważamy czy transparentny OLED sprzedawać na rynku konsumenckim czy B2B. Na pewno jednak podjęliśmy decyzję, że chcemy go wprowadzić na rynek już w 2020 roku – zapowiada Sebastian Węgielski.

Technologia ma jednak znacznie szersze zastosowanie. Audi np. zamierza wprowadzić nową technologię oświetleniową OLED, która wykorzystuje wielosegmentowe moduły tylnego światła OLED, które mogą wyświetlać znaki i informacje. W 2013 roku Philips i BASF połączyły siły, aby wynaleźć oświetlony, przezroczysty dach samochodu zasilany energią słoneczną. Z technologii korzystają jednak przede wszystkim producenci smartfonów i telewizorów. Sony właśnie ogłosiło dwa nowe mikrowyświetlacze OLED o wysokiej jasności do 3000 cd/m2 – są to najjaśniejsze ekrany OLED w historii Sony (poprzednie miały do ​​1000 cd/m2 ). Wyświetlacze znajdą zastosowanie w wizjerach aparatów czy okularach z rozszerzoną rzeczywistością.

Według analityków IHS Markit w 2018 roku sprzedano 2,5 mln egzemplarzy telewizorów OLED, co pozwoliło uzyskać przychody rzędu 6,5 mld dol. Dla porównania telewizorów LCD sprzedano w tym samym czasie 216 mln sztuk.

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/ifa-2019-pierwszy-w,p1231936402

Inteligentne systemy wideo poprawiają bezpieczeństwo w miastach. Potrafią przewidzieć zagrożenie jeszcze zanim do niego dojdzie

W ciągu ostatnich pięciu lat co piąty Polak (19 proc.) padł ofiarą kradzieży, włamania, pobicia lub napadu – wynika z ubiegłorocznego badania CBOS. Przestępczość to problem zwłaszcza dużych miast, ale jak pokazuje raport opracowany dla Ministerstwa Cyfryzacji, rozwiązania z zakresu smart city mogą ograniczyć ją nawet o 40 proc., co potwierdzają dotychczasowe wdrożenia. Jednym z rozwiązań, które pozwala zadbać o bezpieczeństwo na drogach, ulicach czy stadionach, są inteligentne systemy wideo.

 Inteligentne systemy bezpieczeństwa w dużej mierze wyręczają operatorów, podejmując za nich decyzje, a czasami i działania prewencyjne, które mają zapewnić nam bezpieczeństwo – mówi agencji Newseria Biznes Piotr Bettin, menadżer ds. rozwoju biznesu inteligentnych systemów wideo Konica Minolta. – Głównym elementem składowym takiego systemu jest przede wszystkim inteligencja, czyli algorytmy, które są w stanie analizować, co się dzieje w otoczeniu, i działać na ich podstawie.

Inteligentne systemy wideo automatycznie analizują nagrywany obraz w czasie rzeczywistym. Potrafią wykrywać ruch i dźwięk, mierzyć przepływ ludzi czy rozpoznawać numery rejestracyjne pojazdów. Wykorzystując sztuczną inteligencję, kamery mogą śledzić ścieżki pasażerów na lotniskach czy w miejscach publicznych i dostarczać służbom informacji o podejrzanych zachowaniach.

 Kiedy wykryją osobę znajdującą się w strefie, gdzie nie powinno jej być, kamera może automatycznie wydać komunikat o tym, że jest to obszar zamknięty i nakazać jego opuszczenie. Jednocześnie może wysłać SMS bądź e-mail ze zdjęciem osoby, która do niej wtargnęła, do ochroniarza. Jeżeli ochroniarz w ciągu kilkudziesięciu sekund sam nie zareaguje na takie zdarzenie, to system wymusi na nim takie działanie, ponieważ przekazuje ten problem do jego przełożonego. Takie systemy inteligentne mogą więc nie tylko wspomagać pracę człowieka, lecz także w dużej mierze go wyręczać – mówi Piotr Bettin.

Niekiedy już sama obecność inteligentnych kamer odstrasza przestępców, zapobiegając włamaniom i aktom wandalizmu. Natomiast gdy już do nich dojdzie, inteligentne systemy wideo pomagają służbom w koordynacji działań oraz wykrywaniu sprawców.

– Obraz to bardzo wdzięczna informacja, z której wiele można wyciągnąć. Systemy do rozpoznawania twarzy z bardzo dużą dokładnością są w stanie określić płeć, wiek oraz nastrój osoby, która znajduje się w kadrze. Wiemy więc, czy ta osoba ma dobre zamiary, jest zadowolona i uśmiechnięta bądź zła i może stanowić potencjalne zagrożenie dla otoczenia – mówi Piotr Bettin.

Inteligentne kamery, wyposażone w algorytmy sztucznej inteligencji, są też w stanie sprawnie funkcjonować w każdych warunkach pogodowych.

 Koronnym przykładem jest jedna z naszych kamer znajdująca się w połowie drogi na Mount Everest. Jest zainstalowana powyżej 4 tys. metrów i działa już przez 8 lat bez żadnego dodatkowego zasilania poza solarem. To pokazuje, w jak trudnych warunkach nasze systemy bezpieczeństwa są w stanie wytrzymać: na bardzo dużej wysokości, w bardzo niskich temperaturach, a i słońce też nie jest im straszne. Testowaliśmy te rozwiązania również w temperaturach powyżej 100 st. C i działają bez żadnych zarzutów – mówi Piotr Bettin.

Jak pokazuje ubiegłoroczny raport McKinsey („Smart cities: digital solutions for a more livable future”), wykorzystanie rozwiązań wpisujących się w koncepcję inteligentnych miast może znacząco podnieść jakość życia w miastach – uratować życie nawet 300 osób rocznie i przyspieszyć czas reakcji w nagłych wypadkach o 20–35 proc.  

Ekspert Konica Minolta zwraca uwagę na to, że takie inteligentne systemy – jak i cała branża systemów zabezpieczeń – rozwijają się pod okiem branży zbrojeniowej. Wiele z takich urządzeń powstaje jako prototypy z myślą o zastosowaniach wojskowych, natomiast z czasem znajdują zastosowanie również w sektorze cywilnym i są wykorzystywane zarówno komercyjnie, przez prywatnych użytkowników, jak i przez jednostki samorządowe.

– Jednym z przykładów jest chociażby kamera termowizyjna. Jest to technologia, która powstała z myślą o formacjach wojskowych, była bardzo długo wykorzystywana wyłącznie przez nie. Natomiast już od wielu lat mamy uwolnioną tę technologię i możemy korzystać z kamer termowizyjnych w sektorze prywatnym – mówi Piotr Bettin. – To rozwiązanie stosowane chociażby na lotniskach, gdzie w tłumie jesteśmy w stanie wyłapać osobę, która ma gorączkę i może potencjalnie stwarzać zagrożenie epidemiologiczne.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/inteligentne-systemy-wideo,p513857097

IFA 2019: Innowacyjny oczyszczacz powietrza to ratunek dla alergików. Nie zabija bakterii, lecz zastępuje je probiotykami

Na różnego rodzaju alergie przez cały rok cierpi 20 proc. społeczeństwa. Na sezonowe odmiany kolejne 30 proc. Zaprezentowany na targach IFA 2019 oczyszczacz rozpyli specjalne probiotyki w pokoju, biurze czy hotelu. W odróżnieniu od zwykłych oczyszczaczy powietrza rozpylone przez BetterAir szczepy dobrych bakterii zastąpią i zneutralizują alergeny zawieszone w powietrzu, a także na powierzchni przedmiotów, w tym roztocza w materacach.

– Wynaleźliśmy nową formułę probiotyków, czyli dobrych bakterii, które rozprzestrzeniamy w powietrzu wewnątrz pomieszczeń, takich jak pokój, apartament, biuro, hotel czy restauracja. Nasze rozwiązanie jest w pełni naturalne. Po rozprzestrzenieniu probiotyku, znajdujące się w nim dobre bakterie zajmą miejsce tych złych, patogenów, grzybów czy moli. To częste zjawiska, gdy w pomieszczeniu jest wilgoć. Nie zabijamy ich jednak, głodzimy je, zabieramy im przestrzeń. Gdy bakterie są po prostu zabijane, tworzą się ich mutacje – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Manuel Oberman z BetterAir.

Stosowane w innowacyjnych oczyszczaczach powietrza probiotyki Enviro-Biotics znajdują się w specjalnym roztworze, w którym zasiedlony został szczep Bacillus Subtillis. Podczas rozpylania roztworu z powietrzem wewnątrz pomieszczenia mieszają się miliardy cząsteczek bakterii o mikronowej wielkości. W ten sposób w powietrzu wytwarza się ochronna mikroflora oczyszczająca nie tylko to, co wdychamy do płuc, lecz także powierzchnie oraz przedmioty. Dzięki temu urządzenie cechuje się dużo większą skutecznością działania niż ma to miejsce w przypadku standardowych oczyszczaczy powietrza.

– Filtracja powietrza zabija zarówno złe, jak i dobre bakterie, nie ma żadnej selekcji. Nierozsądnym jest zabicie całej populacji bakterii, skoro tych dobrych potrzebujemy. Oczyszczacze powietrza oczyszczają wyłącznie powietrze, podczas gdy np. w materacu znajduje się wiele złych bakterii stworzonych przez roztocza. Nasze probiotyki dzięki grawitacji dostają się również do materaca, eliminując odchody roztocza, jeden z najpowszechniejszych alergenów –wyjaśnia Manuel Oberman.

Rozpylanie probiotyków w powietrzu jest innowacyjnym sposobem ich aplikacji. Osoby znajdujące się wewnątrz pomieszczeń wdychają je, dzięki czemu dostają się one do organizmu i oddziałują na florę bakteryjną ciała użytkownika. Najważniejszym ich działaniem w tym akurat użyciu jest jednak oczyszczenie powietrza z alergenów.

– W Polsce, jak w całej Europie, aż 20 proc. całej populacji cierpi na jakiś rodzaj alergii przez cały rok, a kolejne 30 proc. ma również alergie sezonowe. My zmniejszamy patogen, populację złych bakterii, zastępując je dobrymi bakteriami. Przywracamy tym samym równowagę w świecie bakterii – przekonuje specjalista z BetterAir.

Z danych Amerykańskiej Akademii Astmy, Alergii i Immunologii wynika, że od ponad 50 lat na świecie notowany jest stały wzrost występowania chorób alergicznych. Już nawet połowa dzieci w wieku szkolnym może być uczulona na co najmniej jeden powszechnie występujący alergen.

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/ifa-2019-innowacyjny,p640560086

IFA 2019: Smartfony ze średniej półki coraz częściej dorównują tym najdroższym. Nowa Nokia 7.2 to pierwsze takie urządzenie z zagwarantowanym pakietem aktualizacji

Mniej niż jedna trzecia smartfonów poniżej 200 dol. największych producentów jest zaktualizowanych do najnowszej wersji Androida. Firmy skupiają się przede wszystkim na nowinkach technologicznych. Tymczasem wiele kluczowych funkcji, w tym żywotność baterii, procesor, aparat i pamięć, jest powiązanych z wydajnością podstawowego systemu operacyjnego. Nowa Nokia 7.2 to pierwszy telefon ze średniej półki, który w ciągu 3 lat będzie dostawać co miesiąc pakiet aktualizacji i dwie aktualizacje systemu operacyjnego Android.

– Najnowsza Nokia 7.2 wyposażona jest w potrójny aparat cyfrowy z tyłu obudowy z 48-megapikselowym czujnikiem oraz procesor Qualcomm Snapdragon 660. To telefon, w którym najważniejszą wartością dla klienta będzie możliwość dożywotniego korzystania. Gwarantujemy miesięczne aktualizacje bezpieczeństwa przez okres trzech lat i dwie aktualizacje systemu operacyjnego Android – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Innowacje Per Ekman, wiceprezes w Europie HMD Global.

Tylko 10,4 proc. telefonów z Androidem ma Android 9 Pie, wersję wydaną w 2018 roku, podczas gdy 88 proc. wszystkich aktywnych urządzeń z iOS ma system iOS 12, wydany w tym samym roku. Mniej niż jedna trzecia smartfonów poniżej 200 dol. najważniejszych firm na rynku została zaktualizowana do najnowszej wersji Androida. To wnioski z najnowszej białej księgi Counterpoint Research. Tylko kilka marek zobowiązuje się do upewnienia, że ich smartfony zawsze korzystają z najnowszej wersji. Przeważnie producenci gwarantują aktualizacje tylko dla smartfonów z najwyższej półki.

To właśnie regularne aktualizacje systemu operacyjnego są kluczowym elementem w bezpiecznym działaniu smartfona. Wiele kluczowych funkcji, w tym żywotność baterii, procesor, aparat i pamięć są powiązane z wydajnością podstawowego systemu operacyjnego.

Wśród producentów, którzy wprowadzają aktualizację do wszystkich smartfonów, prowadzi Nokia – niemal 96 proc. smartfonów sprzedawanych od III kw. 2018 roku działa już na Androidzie Pie lub ma wydaną aktualizację Android Pie.

– Chcemy być pewni, że przez cały okres użytkowania naszego telefonu użytkownik ma zawsze najnowsze oprogramowanie – wskazuje Per Ekman.

Nokia 7.2 ma zapewnione miesięczne aktualizacje bezpieczeństwa w ciągu trzech lat i dodatkowo dwie aktualizacje systemu Android. To pierwszy smartfon ze średniej półki z takim udogodnieniem. Do tego najnowszy smartfon ma 48-megapikselowy aparat z trzema obiektywami, 6,3-calowy ekran PureDisplay o rozdzielczości FHD+ i akumulator o pojemności 3500 mAh.

– Staramy się być marką dla wszystkich, niezależnie od tego, czy jest to Nokia 105 za 50 dol. czy Nokia 9 PureView – przekonuje Per Ekman. – Smartfon Nokia 7.2 będzie dostępny na rynku pod koniec września w cenie zaczynającej się od 299 euro. Polska będzie jednym z pierwszych rynków, na którym się pojawi – zapowiada.

W Polsce cena Nokii 7.2 wyniesie od 1 299 zł (64 GB pamięci) do 1 499 zł (128 GB pamięci). Tymczasem z najnowszego raportu Strategy Analitycs sprzedaż smartfonów spadła globalnie o 3 proc. rok do roku, osiągając w drugim kwartale 2019 r. 341 mln sztuk. Najwięcej smartfonów sprzedaje Samsung (22,3 proc.), Huawei (17,2 proc.) oraz Apple (11,1 proc.).

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/ifa-2019-smartfony-ze,p1217964457

Do 2022 r. rynek inteligentnych rozwiązań dla domu wzrośnie ponaddwukrotnie. Wystarczy jedna aplikacja, by zarządzać zdalnie wszystkimi urządzeniami

Do 2022 roku rynek smart home może być wart 123 mld dol., podczas gdy w ubiegłym roku było to 56 mld dol. – wynika z danych ABI Research. Z kolei IDC ocenia, że tylko w Europie rośnie on w tempie ponad 20-proc. rok do roku. Jednym z kluczowych obszarów rynku jest zarządzanie oświetleniem, monitoringiem i ogrzewaniem. Z tym segmentem wiąże nadzieje także poznańska firma Torino Holding​, producent lamp Azzardo, która we współpracy z globalnym koncernem Tuya Smart stworzyła system, do którego można podłączyć dowolne urządzenia, sterowane z poziomu jednej aplikacji.

– Rynek smart home rozwija się bardzo dynamicznie. Nie tylko oświetlenie, ale również wiele innych urządzeń typu lodówki, pralki, urządzenia outdoorowe do sterowania. Myślę, że dynamika sprzedaży na tym rynku będzie duża. Tak naprawdę, smart home ogranicza tylko wyobraźnia, bo właściwie każde urządzenie w domu może być smart – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Prymowicz, prezes zarządu Torino Holding S.A.

Jak pokazuje tegoroczny raport „Smart living”, opracowany przez infuture hatalska foresight institute, rynek smart home od kilku lat nieprzerwanie odnotowuje wzrosty. W pierwszym kwartale tego roku, jak wynika z danych IDC, w Europie, wzrósł o prawie 24 proc. w ujęciu rocznym. Wprawdzie za prawie 90 proc. tego rynku odpowiadają rynki Europy Zachodniej, ale to kraje Europy Środkowo-Wschodniej notują szybszą dynamikę (ponad 31 proc. rdr.).

– Według raportu IDC w 2019 roku dynamika sprzedażowa systemów smart wyniesie 30 proc., a więc jest to rynek bardzo obiecujący, szczególnie dla młodych ludzi, którzy bardzo lubią urządzenia mobilne. Wszyscy używamy komórek do sprawdzania Facebooka do kontaktu z ludźmi, ale teraz możemy używać ich także do sterowania oświetleniem i innymi urządzeniami, które mamy w domu – mówi Mariusz Prymowicz.

IDC wskazuje, że w latach 2019–2023 segment zdalnego zarządzania oświetleniem, monitoringiem i ogrzewaniem będzie rósł w tempie ponad 27-proc. rocznie. Dziś to obszar, który odpowiada za jedna piątą rynku smart home, a do 2023 roku ma on wzrosnąć o prawie 10 pkt proc. Co istotne, obok stosunkowo popularnych systemów do zdalnego zarządzania oświetleniem czy ogrzewaniem – wciąż pojawiają się na nim nowe urządzenia i rozwiązania, a lista produktów, które można podłączyć do sieci jest coraz dłuższa. Systemy są również coraz bardziej kompatybilne, a wszystkim można sterować z poziomu jednej aplikacji w smartfonie.

Takie plany ma również poznańska firma Torino Holding, właściciel marki Azzardo, która zyskała rozpoznawalność na polskim i europejskim rynku w branży oświetleniowej. Obecnie wchodzi na rynek rozwiązań typu smart. Zaprezentowała niedawno serię produktów, które mają wprowadzić do polskich domów takie rozwiązania jak oświetlenie sterowane jednym kliknięciem smartfona bądź prostą komendą głosową albo włączające i wyłączające się według wcześniej ustalonego scenariusza.

– AZzardo Smart to system inteligentnego oświetlenia, charakteryzujący się dodatkowymi funkcjami, których do tej pory nie można było uzyskać za pomocą pilota czy włączników. Dla przykładu, funkcja kalendarz smart pozwala zaprogramować sobie dni od poniedziałku do niedzieli, tak aby dowolne urządzenie smart włączyło i wyłączyło się o określonej godzinie. Dokupując urządzenie Amazon Alexa lub Google Home, możemy za pomocą głosu wydawać komendy lampie: włącz lub wyłącz się albo zmień kolor na czerwony – wyjaśnia Mariusz Prymowicz. – Aby stać się posiadaczem systemu, wystarczy kupić żarówkę i pobrać darmową aplikację ze sklepu Google Play lub App Store, sparować je ze sobą i cieszyć się inteligentnym już domem. 

System można dowolnie rozbudowywać o tzw. plugi, wyposażone dodatkowo w funkcje monitoringu energii elektrycznej.

– Za ich pomocą – oprócz włączania i wyłączania podłączonych do niego urządzeń, niezależnie, czy będzie to żelazko, lodówka czy bojler – możemy tez ustawić próg czasowy i dowiedzieć się, ile prądu zużyło urządzenie podłączone do takiego pluga – mówi Mariusz Prymowicz.

Firma za cel postawiła sobie takie połączenie swoich żarówek, włączników czy gniazdek, by ich wykorzystanie było maksymalnie proste. Dedykowana aplikacja mobilna AZzardo Smart pozwala skonfigurować wszystkie urządzenia (także wyprodukowane przez innych dostawców) bez zaawansowanej wiedzy technicznej i dopasować je do swoich indywidualnych potrzeb.

– Firma Tuya, która jest naszym partnerem software’owym, daje nam gwarancję stabilności systemu, co jest dla nas kluczowe. Podobnie jak bezpieczeństwo danych, które są przetrzymywane na serwerach. Firma Tuya jako pierwsza dostała certyfikat jakości Unii Europejskiej w zakresie ochrony danych osobowych. Aplikacja AZzardo Smart w ramach systemu Tuya jest zabezpieczony przed włamaniami, przed dostępem z zewnątrz nieodpowiednich osób – podkreśla Mariusz Prymowicz.

Rozwiązania służące do sterowania oświetleniem to jedno z najpopularniejszych rozwiązań w ramach smart home. Jak pokazuje badanie, przeprowadzone przez infuture hatalska foresight institute, 25 proc. polskich internautów korzysta w swoich mieszkaniu ze spersonalizowanego oświetlenia, umożliwiającego wybór intensywności i barwy światła i włączającego się pod wpływem ruchu i obecności osób. Natomiast 35 proc. zadeklarowało chęć korzystania z takich rozwiązań przyszłości.

– Nie będziemy ograniczać się tylko do oświetlenia, ale chcemy prezentować także smart security home, czyli urządzenia typu czujniki ruchu, czujniki czadu. Chcemy pójść krok dalej i zaprezentować też urządzenia smart służące do zamykania zaworu gazowego czy wodnego. Będzie to również odkurzacz, który sam posprząta po naszym wyjściu z domu, smart lodówka, która będzie nas informować, że skończyło się mleko czy masło. To już się dzieje, takie produkty są już dostępne na rynku. My natomiast chcemy, aby wszystkie te urządzenia były skupione w ramach jednej, a nie wielu aplikacji – mówi Mariusz Prymowicz.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/do-2022-r-rynek,p1629307118

IFA 2019: Nowa superszybka technologia ładowania. Pozwala uzupełnić baterię telefonu bez kabla w nieco ponad godzinę

Producenci najnowszych smartfonów rywalizują nie tylko możliwościami technicznymi telefonów, lecz także czasem ich ładowania. Vivo, jedna z chińskich firm technologicznych, zaprezentowała niedawno nową superszybką technologię ładowania – tylko 5 minut zajmuje naładowanie smartfona do 50 proc. Także Huawei i Apple opracowują własne technologie szybkiego ładowania. Xiaomi zaprezentowało natomiast pierwszą na świecie technologię szybkiego ładowania bezprzewodowego Mi Charge Turbo 30W. Baterię o pojemności 4000 mAh można będzie naładować do pełna w 70 minut. Technologia zadebiutuje wraz z premierą nowego smartfona pod koniec września.

– Nasza najnowsza technologia Mi Turbo Charge jest pierwszą na świecie technologią bezprzewodowego, szybkiego ładowania o mocy 30 watów. Pojawi się ona na rynku wraz z premierą naszego nowego smartfona, którą zaplanowaliśmy na koniec września 2019 roku – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Jacques Xiang Li, szef globalnego PR Xiaomi.

Smartfony można naładować coraz szybciej. Producenci telefonów najnowszej generacji opracowują ładowarki, które w ciągu kilkunastu minut naładują smartfon. Huawei na początku tego roku zadebiutował z własną technologią szybkiego ładowania składanego smartfona Mate X, który może w pełni naładować baterię 4500 mAh w ciągu 30–40 minut. Własna technologia szybkiego ładowania firmy Apple może ładować iPhone&HASH39;a XS (z baterią 2658 mAh) do 50 proc. w 30 minut. Z kolei Vivo, chińska firma technologiczna, niedawno zaprezentowała nową superszybką technologię ładowania – może w pełni naładować baterię 4000 mAh w zaledwie 13 minut. Wszystko to jednak rozwiązania oparte na kablu.

Xiaomi idzie dalej – zaprezentowało nową technologię szybkiego ładowania bezprzewodowego Mi Charge Turbo 30W. Firma zapowiada, że Mi Charge Turbo pozwoli na naładowanie baterii o pojemności 4000 mAh do 50 proc. w zaledwie 25 minut, a 100 proc. – w 70 minut.

Oprócz tego, że technologia jest szybsza niż jakikolwiek obecny standard ładowania bezprzewodowego, dzięki zastosowaniu 5-warstwowej cewki nanokrystalicznej Mi Charge Turbo ma wydajność 98 proc. konwersji. To oznacza, że temperatura smartfona podczas ładowania nie powinna wzrastać.

– W naszej najnowszej technologii bezprzewodowego ładowania chcieliśmy skupić się nie tylko na tym, jak szybko możemy naładować smartfona, lecz także dodaliśmy technologię ładowania zwrotnego. To oznacza, że naszym telefonem możemy naładować także inne urządzenia elektroniczne obsługujące technologię bezprzewodowego ładowania, w tym inne smartfony – wskazuje Xiang Li.

Pierwszym telefonem Xiaomi z nową technologią szybkiego ładowania będzie Mi 9 Pro 5G – wyposażony w 6,39-calowy wyświetlacz AMOLED, potrójny aparat z tyłu obudowy i dużą baterię 4000 mAh z obsługą do 10W wstecznego ładowania bezprzewodowego (moc dwukrotnie wyższa niż obowiązujący standard w branży). Co więcej, Mi Charge Turbo wykorzystuje dwa oddzielne kanały transmisji dla ładowania i przesyłania danych.

Prawdopodobnie już na początku 2020 roku firma wypuści na rynek flagowe telefony obsługujące standard szybkiego ładowania bezprzewodowego 40 W. Xiaomi pracuje również nad przewodową technologią szybkiego ładowania o mocy 100 W.

Źródło: https://innowacje.newseria.pl/news/ifa-2019-nowa-superszybka,p2036884285