Skup starych aut za gotówkę

Pozostawienie lub sprzedanie samochodu w skupie aut jest idealnym rozwiązaniem dla każdego, komu zależy na szybkiej i sprawnej sprzedaży swojego dotychczasowego pojazdu. Nasza firma gwarantuje, że sprzedaż Państwa samochodu nastąpi na miejscu jego zaparkowania, bez zbędnych formalności i w najlepszej rynkowej cenie. Za zakupione przez nas pojazdy oferujemy gotówkę, którą wypłacamy natychmiast po dokonaniu transakcji. Zapraszamy na naszą stronę firmową http://odkupimy-kazde-auto.waw.pl/ Skupujemy pojazdy każdej marki i każdego rodzaju, i wszystkich rocznikach. Interesują nas wszystkie rodzaje pojazdów,
  • auta osobowe,
  • auta ciężarowe,
  • auta specjalnego użytkowania,
  • skup busów,
  • skup ciężarówek.
Skupujemy zarówno wozy niższej klasy, jak i samochody o znacznie wyższym standardzie. Na miejscu dokonujemy uczciwej wyceny auta, za który zawsze proponujemy rozsądną, korzystną dla Klienta cenę. Jesteśmy przekonani, że będziecie Państwo pozytywnie zaskoczeni kwotami, jakie będziemy w stanie zaproponować za przedstawiane nam samochody. Interesują nas również pojazdy o każdym stanie technicznym:
  •  nasz skup aut Warszawa zainteresowany jest autami we wszelkim stanie.
Zakupimy zarówno samochody świetnie zakonserwowane,
  • które praktycznie nie noszą śladów użytkowania,
  • jak i wehikuły po kolizyjne,
  • czy nawet powypadkowe.
Kupujemy auta w każdym stanie technicznym . Jeśli więc sądzicie, że Wasz samochód kwalifikuje się tylko do złomowania, nie oddawajcie go na stację demontażu zbyt pochopnie – prawdopodobnie będziemy nim zainteresowani i zapłacimy za niego znacznie więcej. Jeżeli natomiast z innych względów nie jesteście przekonani, czy Wasze auto znajdzie jakiegokolwiek nabywcę, również dajcie nam szansę: takie czterokołowce również nas interesują i chętnie je od Państwa odkupimy. Chcesz nie stracić na swoim aucie, zapraszamy do nas. http://odkupimy-kazde-auto.waw.pl/

Polaków irytują nietrafne oferty i nieprzemyślany marketing.

Cyfrowa analiza emocji pozwala uniknąć tych błędów.

Nadmierna liczba telefonów i e-maili, zalewanie niedopasowanymi treściami oraz różnice między ofertą online a offline – to według badań SAP najczęstsze zachowania marek, które irytują konsumentów i mogą ich zniechęcić do korzystania z produktów i usług danej firmy. Dlatego coraz więcej przedsiębiorstw zaczyna stawiać pozytywne doświadczenia klientów w centrum uwagi. Pomagają im w tym narzędzia technologiczne, które pozwalają łączyć twarde dane z cyfrową analizą emocji klienta. – Polski klient szczególnie zirytowany jest tym, kiedy firma odpowiada zbyt późno, kiedy jest zbyt dużo komunikacji pomiędzy klientem a firmą i kiedy jest niespójna oferta pomiędzy sklepem stacjonarnym a kanałami cyfrowymi. Dlatego musimy bardzo dużą uwagę przyłożyć do tego, w jaki sposób i jak często się komunikujemy, czy jest to komunikacja adekwatna, we właściwym czasie i czy mamy spójną ofertę offline i online – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Michał Rusinowski, CX Sales Leader w SAP Polska. Badania SAP Customer Experience wskazują, że polscy konsumenci bardzo zwracają uwagę na jakość obsługi klienta. Trzy czwarte (73 proc.) rezygnuje z danej marki, jeśli zbyt długo czeka na odpowiedź od niej, a blisko połowa (46 proc.) – gdy doświadcza powtarzających się problemów. To zaś bezpośrednio przekłada się na wyniki biznesowe. – Wiele firm audytorskich wskazuje, że to właśnie zadowolenie klienta z marki bezpośrednio wpływa na wartość firmy. Istnieją porównania, które pokazują, że firmy mające znacznie wyższy poziom zadowolenia klienta są znacznie więcej warte na Giełdzie Papierów Wartościowych. Połączenie danych operacyjnych z danymi typu experience bezpośrednio wpływa na zwiększenie sprzedaży i wartość marki – mówi Michał Rusinowski. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez KPMG (raport „Cyfrowy klient nasz Pan”), firmy działające na polskim rynku przykładają coraz większą wagę do budowania pozytywnych doświadczeń klientów i radzą sobie z tym coraz lepiej. W ubiegłym roku odsetek firm pozytywnie ocenionych przez konsumentów w Polsce był o 10 proc. wyższy niż jeszcze rok wcześniej. – Experience management, czyli zarządzanie relacją z klientem, polega na zarządzaniu każdym z punktów styku klienta z naszą firmą i marką. Bez względu na to, czy jest to e-mail, telefon albo aplikacja mobilna i bez względu na to, jaki jest kontekst tej komunikacji, czy jest to  zamówienie, czy windykacja, powinniśmy zarządzać tym, jakie jest odczucie klienta odnośnie do naszej firmy – podkreśla Michał Rusinowski. Największy wpływ na opinię klientów o markach mają wiarygodność firmy oraz personalizacja oferty. Raport SAP Customer Experience wskazuje, że konsumenci rozumieją przez personalizację najczęściej otrzymywanie od marek dopasowanych prezentów (np. zniżek) – tak twierdzi 61 proc. badanych lub rekomendacji produktów (44 proc.). Według 40 proc. za personalizacją kryje się pamiętanie o historii relacji marki z danym konsumentem i korzystanie z niej, by nie wysyłać kolejnych niepasujących ofert. – Wszystkie te działania dążą do tego, żeby to klient był w centrum tego, co robimy. Nie możemy więc sobie wyobrazić tego, żeby zmiany w firmie dokonywane były wyłącznie w oparciu o to, co dzieje się wewnątrz niej. Musimy połączyć te dane na temat efektywności i procesów wewnętrznych z danymi o tym, jak nasi klienci postrzegają naszą markę – wyjaśnia ekspert SAP. Umożliwiają to nowe technologie i metodologie, np. lean management, łożyska łódź , który dąży do tego, żeby wewnętrzne procesy w firmie zachodziły w zgodzie z oczekiwaniami klientów. Umożliwiają one także cyfrową analizę emocji konsumentów.  – To właśnie narzędzia customer experience powodują, że jesteśmy w stanie uspójnić ofertę w wielu kanałach lub też wprowadzić przemyślaną strategię obecności naszych produktów w tych kanałach. Jesteśmy w stanie zapewnić, że komunikacja ostanie sprowadzona do jednego miejsca, w którym będziemy dbali i czuwali nad tym, żeby odpowiedź na zapytania klienta następowała wtedy, kiedy powinna – mówi Michał Rusinowski. – Ważne jest, żeby rozumieć, jaką potrzebę klienta zaspokajamy. Dlatego na przykład w SAP Polska proponujemy naszym klientom skorzystanie z metodyki customer journey. Pomaga ona zbudować pewną ścieżkę, którą klient przebywa z firmą na wszystkich etapach relacji jako konsument. Customer journey i narzędzia, które służą do jej poprawiania, były głównym tematem spotkania ponad setki ekspertów z branży podczas SAP CX Day.
 
Mówi: Michał Rusinowski
Funkcja: lider sprzedaży rozwiązań CX
Firma: SAP Polska

Onboarding to sposób na przyciągnięcie wartościowych pracowników z Ukrainy

Atrakcyjna stawka to dziś nie wszystko. Wiedzą o tym dobrze pracodawcy, borykający się z brakiem rąk do pracy. Aby przyciągnąć pracowników, którzy zostaną w firmie na dłużej i stanowić będą dla niej realną wartość warto podejść do tematu kompleksowo. Ukraińcy to coraz bardziej świadomi pracownicy Jeszcze niedawno firmy zatrudniające Ukraińców i pracowników ze Wschodu były przekonane, że wystarczy zagwarantować odpowiednio wysoką stawkę za godzinę pracy, by nie mieć kłopotów w procesie rekrutacji. Dziś wygląda to zupełnie inaczej, bo do Polski przyjeżdżają coraz częściej osoby, mające świadomość, jaką są wartością dla firmy, w której pracują, a nawet dla całej, polskiej gospodarki. To oznacza, że zmieniły się też wymagania obcokrajowców zza wschodniej granicy. Nadal chcą dobrze zarabiać – to oczywiste. Szukają jednak pracodawcy lub agencji zatrudnienia, która zapewni im dobre warunki zakwaterowania, dodatkowe benefity, odpowiednią atmosferę. Dla wielu osób ważne jest również szybkie usamodzielnienie się, sprowadzenie rodziny, posłanie dzieci do szkoły, czy na studia w Polsce. Ważne są premie, dodatki za rekomendacje i pomoc w sprowadzeniu do pracy kolegów, którzy posiadają wąskie, a pożądane przez przedsiębiorstwa w Polsce specjalizacje czy uprawnienia. Firma outsourcingowa ThreeZones, która zatrudnia m.in. Ukraińców zauważyła, że dla powodzenia procesu rekrutacji szczególnie ważne są pierwsze chwile w Polsce. Stąd zrodził się pomysł na stworzenie programu onboardingowego, który ułatwia wdrożenie pracowników z Ukrainy do firmy. Pracownicy z Ukrainy chcą czuć się w Polsce pewnie i bezpiecznie Zanim jednak przystąpiono do projektowania programu, zrealizowano badania na grupie 460 Ukraińców. Pytano ich m.in. o to, jakie wartości cenią u pracodawców, jak długo planują pozostać w naszym kraju i dlaczego właśnie wybrali Polskę. Przeprowadzono też warsztaty, podczas których pytano, co sprawiało im największą trudność i rodziło najwięcej obaw. Wszystko po to, by zoptymalizować rekrutację, stworzyć system onboardingowy, odpowiadając na potrzeby kandydatów do pracy i późniejszych pracowników. Co się okazało? Przede wszystkim Ukrainiec, jeszcze zanim podejmie decyzje o wyjeździe, w swoim otoczeniu (w mediach i od znajomych) słyszy historie o polskich pracodawcach, którzy zatrudniają nielegalnie, nie płacą wynagrodzenia i oferują zakwaterowanie w fatalnych warunkach. Podstawą dobrej rekrutacji są wzajemne relacje i zaufanie – Takie sytuacje nie ułatwiają pracy rzetelnym firmom rekrutacyjnym. Część pracowników zaczyna czuć się pewnie, dopiero gdy dotrze na miejsce i przekona się, że firma istnieje, funkcjonuje i pracuje się w niej dobrze, a wypłata jest na czas. W naszym przypadku duży nacisk kładziemy na wzajemne relacje. Staramy się odpowiadać na wszystkie pytania, chcemy być dostępni w każdej chwili, a informacje pozyskane na warsztatach przełożyliśmy na….scenariusz filmowy – opowiada Adam Wybrańczyk. Filmowe efekty pracy oraz wyniki badań zrealizowane wśród pracowników można zobaczyć tu:

Sytuacja większości firm w Polsce w tym roku poprawiła się. Wyzwaniem na przyszły rok pozostaje brak pracowników

2018 rok był bardzo udany dla polskiej gospodarki i rynku pracy – ocenia Polski Instytut Ekonomiczny. Dobra koniunktura przełożyła się na kondycję firm, dla których największym problemem pozostaje jednak presja płacowa i wzrost kosztów pracy oraz trudności w rekrutowaniu kadr. W przyszłym roku ten trend raczej się utrzyma. Ekspert PIE Andrzej Kubisiak podkreśla, że w tej chwili 16 mln 620 tys. Polaków świadczy pracę w gospodarce i jest to najwyższe wskazanie w historii badań GUS, jednak w Polsce kapitał ludzki jest wykorzystywany mniej efektywnie niż np. w Czechach. W 2018 roku większość firm odczuła poprawę funkcjonowania na rynku. Ponad 45 proc. odnotowało zwiększenie popytu na swoje usługi i produkty, co jest bardzo ważną informacją i wpisuje się w dobry klimat gospodarczy w Polsce. Firmy mają zamówienia, zlecenia i kontrakty, co przekłada się na miejsca pracy. Od początku roku powstało niemal 600 tys. nowych miejsc pracy i jest to wynik o ponad 7 proc. wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku – mówi agencji Newseria Biznes Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Wyższy od prognoz wzrost gospodarczy na poziomie 5 proc., konsumpcja prywatna powyżej oczekiwań i dobra koniunktura na rynku pracy – to kluczowe wydarzenia gospodarcze w 2018 roku w ocenie ekspertów Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Z badań PIE wynika, że 47,2 proc. firm zadeklarowało zwiększenie popytu na swoje usługi lub produkty (w tym 66 proc. dużych i 51,3 proc. małych przedsiębiorstw). Blisko co piąta (17,8 proc.) zauważyła także wzrost dostępności zewnętrznego finansowania. Niepokojącym zjawiskiem jest natomiast nasilenie zatorów płatniczych, które odczuło 30 proc. dużych firm i co piąte małe przedsiębiorstwo. Dobra koniunktura gospodarcza przekłada się również na dobrą sytuację na rynku pracy i duży popyt na pracowników. Efektem jest rekordowy poziom zatrudnienia w gospodarce i wyraźny spadek bierności zawodowej. Pracodawcy – szczególnie małe firmy – odczuwają z kolei presję na wzrost wynagrodzeń i problemy z pozyskiwaniem wykwalifikowanej kadry. – W 2019 roku możemy się spodziewać, że tempo wzrostu gospodarczego będzie nieco wolniejsze. Firmy nadal będą miały do czynienia z dosyć dobrą koniunkturą napędzaną konsumpcją Polaków, którzy korzystają z tego, że sytuacja na rynku pracy się poprawia, a wynagrodzenia w gospodarce rosną. Perspektywy na przyszły rok pokazują, że firmy nadal będą borykać się z niskim bezrobociem, co z kolei przekłada się na duże wyzwania w pozyskaniu kandydatów, rywalizację o pracowników i wyższe koszty zatrudnienia – mówi Andrzej Kubisiak. Z badań PIE wynika, że trudności w rekrutowaniu kadr są w tej chwili największym problemem dla polskich firm, co potwierdza 38 proc. badanych. Tempo wzrostu wynagrodzeń oscyluje wokół 7 proc. rok do roku, co przekłada się na wyższe koszty pracy po stronie pracodawców. Ponad 36 proc. firm twierdzi, że te rosnące koszty są dla nich wyzwaniem i stanowią większy problem niż w roku ubiegłym. – Mamy drugie najniższe bezrobocie w UE, ale bardziej powinien nas cieszyć wzrost zatrudnienia. Ponad 16 mln 620 tys. Polaków świadczy obecnie pracę w gospodarce i jest to najwyższe wskazanie w historii badań GUS. Poziom aktywności zawodowej Polaków mierzony metodologią Eurostatu sięga niespełna 71 proc. Zbliżamy się więc do średniej unijnej, ale mamy jeszcze sporo do nadrobienia, bo w takich gospodarkach jak Czechy ten wskaźnik sięga 80 proc. To pokazuje, że tam kapitał ludzki jest dużo lepiej wykorzystany niż w Polsce – ocenia ekspert rynku pracy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Marzy Ci się zmiana wystroju wnętrza? A może remontujesz dom? Zapraszamy do zapoznania się z nowoczesnymi grzejnikami marki Enix. Tylko teraz grzejniki CO w atrakcyjnych cenach. Sprawdź naszą ofertę już dziś!

Orange rozszerza współpracę ze start-upami. Będą pracować nad rozwiązaniami internetu rzeczy, smart cities i e-handlu

Z dużymi korporacjami współpracuje tylko 1/3 polskich start-upów, ale zdecydowana większość chciałaby mieć taką możliwość. Dużym wsparciem stają się dla nich programy akceleracyjne. Jak wynika z raportu „Polskie Startupy 2018”, 24 proc. tych, które pozyskały finansowanie w 2018 roku, znalazło je dzięki pomocy takich programów. W ramach akceleratora Orange Fab operator telekomunikacyjny zamierza rozwijać współpracę ze start-upami w takich obszarach, jak internet rzeczy, smart cities czy e-handel. Zarówno korporacje, jak i małe innowacyjne spółki coraz chętniej wchodzą w taką współpracę i czerpią z niej obustronne korzyści.  Jeśli budujesz nowoczesny dom i interesują Cię dachy płaskie – zapraszamy do zapoznania się z ofertą marki Galeco. Więcej informacji tutaj: https://galeco.pl/produkty/system-galeco-dachy-plaskie – Duże firmy patrzą na start-upy jako inkubatory nowych pomysłów i inspirację. Start-upy przynoszą gotowe rozwiązania, szybkie i łatwe do implementacji. Prawdopodobnie te rozwiązania nie powstałyby w tradycyjnym, korporacyjnym trybie, gdzie pewne rzeczy zajmują więcej czasu. W przypadku Orange Fab nasza współpraca ze start-upami ma właśnie taki wymiar – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Bożena Leśniewska, wiceprezes zarządu Orange Polska. W branżach zaawansowanych technologicznie – takich jak telekomunikacja – wiele rozwiązań już po kilku latach jest postrzeganych jako przestarzałe, a innowacja staje się elementem business as usual. W rozwijaniu i wdrażaniu nowych pomysłów pomagają start-upy. Ich model działalności jest bardziej elastyczny niż dużych korporacji, dzięki czemu mogą łatwiej i szybciej kreować innowacje. – Korporacje są z natury powolne. Choć mają dużo zasobów, pieniędzy i pracowników, to tak naprawdę trudno im eksperymentować z nowymi technologiami czy modelami biznesowymi. Start-upy robią to naturalnie. Szybciej testują nowe technologie, natomiast brakuje im tej skali. Z takiego mariażu może wyniknąć dużo dobrego – mówi Tomasz Rudolf, CEO The Heart, korporacyjnego centrum innowacji. W ciągu ostatnich czterech lat w ramach programu akceleracyjnego Orange Polska przeanalizował ponad 800 projektów opracowanych przez start-upy. Kilkadziesiąt z nich przeszło lub właśnie przechodzi fazę testów. Część z nich została już wdrożona komercyjnie, a w 2018 roku kolejne cztery projekty start-upowe weszły w fazę pilotażu lub wdrożenia. Orange zapowiada, że zamierza rozszerzać współpracę ze start-upami. – Wychodzimy z wizerunku telekomu i usługi dla klientów, portfolio rozwiązań jest coraz szersze, dotyczy również rozwiązań cyfrowych. Stajemy się partnerem w transformacji cyfrowej dla przedsiębiorstw w Polsce. Nie bylibyśmy w stanie samodzielnie tworzyć cyfrowych rozwiązań, ważnych dla poszczególnych branż biznesu. Dlatego współpracujemy ze start-upami poprzez Orange Fab – mówi Bożena Leśniewska. Obszar, w którym Orange zamierza rozszerzać swoją współpracę z młodymi, innowacyjnymi podmiotami, jest bardzo szeroki – od internetu rzeczy, poprzez cyberbezpieczeństwo, e-handel, obsługę klientów, automatyzację procesów, sztuczną inteligencję, zarządzanie systemami miejskimi i energią, po usługi finansowe. – Wprowadzamy te firmy w programy akceleracyjne, dajemy im wsparcie ekspertów, mentorów, wsparcie finansowe, dostęp do różnego rodzaju konferencji, eventów i przedsięwzięć, dzięki którym młodzi przedsiębiorcy mogą się uczyć, poznawać nowe modele działania, również we współpracy z dużymi korporacjami – mówi Bożena Leśniewska. Program Orange Fab wystartował w Polsce w 2014 roku jako jeden z pierwszych na rynku. Poza naszym krajem działa w 16 państwach m.in. we Francji, Izraelu, Japonii, Hiszpanii, Senegalu, Kamerunie, Belgii i Luksemburgu, Jordanii i USA. W ramach Orange Fab twórcy rozwiązań z największym potencjałem są zapraszani do kilkunastotygodniowej akceleracji, w ramach której zyskują bezpośredni kontakt z inwestorami, mentorami i ekspertami, a także dostęp do klientów i infrastruktury Orange Polska. Przykładami tej udanej współpracy są komercyjne wdrożenia takich rozwiązań, jak chatbot do komunikacji z klientem przez Messenger, system miejskiego inteligentnego oświetlenia czy inteligentne meble miejskie (ławki solarne, kosze na śmieci, wiaty przystankowe). – Dla start-upów to niepowtarzalna szansa, żeby wejść świat dużego biznesu, poznać jego reguły, zrozumieć procesy decyzyjne. To taki poligon doświadczalny, który im zapewniamy. Z drugiej strony, program akceleracyjny Orange Fab daje wsparcie i umożliwia dotarcie do naszej największej wartości, czyli bazy klientów, którzy poszukują właśnie takich rozwiązań, jakie tworzą młode, prężne firmy – mówi Bożena Leśniewska. Z raportu „Polskie Startupy 2018” Fundacji Startup Polska wynika, że z dużymi korporacjami współpracuje tylko 1/3 polskich start-upów, ale zdecydowana większość chciałaby mieć taką możliwość. – Do tej pory polskie start-upy były najczęściej dostawcami dla dużych korporacji. Natomiast myślę, że w przyszłości coraz częściej będziemy widzieli modele partnerskie, dystrybucyjne. W Polsce wciąż rzadkie są modele inwestycyjne, gdzie korporacja ma mniejszościowy pakiet albo kupuje cały start-up. Będziemy ich widzieli coraz więcej, bo powstają kolejne korporacyjne fundusze venture capital, które inwestują w młode spółki już na wczesnym etapie –mówi Tomasz Rudolf.

Polski rynek stomatologiczny konsoliduje się. Silniejsze marki przyciągają więcej pacjentów

Zdecydowana większość pacjentów korzysta z usług prywatnych gabinetów stomatologicznych. Obok wysokiej jakości i profesjonalizmu, coraz częściej liczy się również zaufanie do lekarzy i poczucie komfortu w gabinecie. Nowe technologie pozwalają skrócić czas leczenia i zwizualizować pacjentowi efekt końcowy, dzięki czemu w czasie całego procesu leczenia czuje się bezpieczniej. Placówki konsolidują się, dołączając do większych podmiotów, aby mieć środki na inwestycje w innowacje oraz sprostać rosnącej konkurencji. Na pozycję lidera wysunęła się sieć Medicover Stomatologia, do której niedawno dołączyła jedna z najlepszych klinik na Śląsku. – W ostatnich trzech latach spółka Medicover Stomatologia urosła trzykrotnie dzięki nowym otwarciom i polityce akwizycyjnej. Z pewnością będziemy to kontynuować. Obecnie mamy 118 gabinetów dentystycznych w 27 lokalizacjach. Będziemy inwestować w kolejne kliniki, bo chcemy być niekwestionowanym liderem na rynku usług stomatologicznych w Polsce – liderem, który wyznacza nowe trendy, edukuje i wsłuchuje się w potrzeby pacjentów. Ważna jest nie tylko jakość medyczna, lecz także kompetencje komunikacyjne całego zespołu – żeby lekarz, asystentka czy recepcjonistka wiedzieli, jak zaangażować pacjenta w proces leczenia – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wioletta Januszczyk, dyrektor zarządzająca Medicover Stomatologia. Uzależnienie od dopalaczy jest jednym z większych zagrożeń dla młodych ludzi. Dopalacze uzależniają w takim samym stopniu jak inne narkotyki. Aby uchronić nasze dzieci przed uzależnieniem od nich, należy w porę zareagować i udać się po pomoc do specjalisty, najlepiej certyfikowanego terapeuty uzależnień. Stomatologia pozostaje jedyną gałęzią medycyny, z usług której pacjenci najczęściej korzystają prywatnie. Z badań CBOS wynika, że w I połowie 2018 roku 53 proc. Polaków przynajmniej raz odwiedziło dentystę, a zdecydowana większość (82 proc.) wybrała usługi prywatnej kliniki stomatologicznej. Raptem co trzeci Polak decyduje się na korzystanie z usług refundowanych w ramach NFZ. Publiczna stomatologia przegrywa konkurencję z powodu niedofinansowania, bo wydatki na nią stanowią zaledwie ok. 2,5 proc. całego budżetu NFZ. O przewadze prywatnych gabinetów decyduje profesjonalizm, wysoka jakość usług i wyposażenie gabinetów w nowoczesny sprzęt. Pacjenci coraz częściej szukają również wartości dodanej. Liczy się dla nich zaufanie do lekarza, poczucie komfortu i bezpieczeństwa, ponieważ dla wielu osób wizyta u dentysty kojarzy się z bólem i stresem. – Pacjenci chcą bezkompromisowej jakości medycznej oraz gwarancji bezpieczeństwa leczenia i wiedzy o tym, co się z nimi dzieje. Poprzez bezpieczeństwo mam na myśli przewidywalność procesu leczenia – co się dzieje na danej wizycie i co będzie się dziać na kolejnych. Nowe technologie bardzo pomagają nam w tym, żeby zwizualizować pacjentowi proces leczenia i efekt końcowy. Dlatego decydując się na współpracę z nowymi placówkami, bierzemy pod uwagę kompetencje ludzi, którzy w nich pracują. Ważne są dla nas nie tylko twarde, lecz także miękkie kompetencje, umiejętność komunikacji z pacjentem, umiejętność indywidualnego podejścia do każdego pacjenta – podkreśla Wioletta Januszczyk. Ze względu na rosnącą konkurencję oraz fakt, że pacjenci oczekują wysokiej jakości usług niezależnie od miejsca ich świadczenia, rynek stomatologiczny od kilku lat jest w trakcie konsolidacji. Mniejsze podmioty dołączają do większych sieci, aby móc lepiej odpowiadać na oczekiwania pacjentów. Konsolidacja to trend, który występuje nie tylko na polskim rynku, lecz także w całej Europie. Umożliwia budowanie dużej, silnej marki, która budzi zaufanie klientów i świadczy usługi takiej samej jakości – niezależnie od terminu wizyty czy lokalizacji placówki, którą odwiedza pacjent. Duże podmioty mają też środki na inwestycje i wdrażanie innowacji. – Skupiamy się na partnerach, którzy mają przynajmniej 4–6 gabinetów dentystycznych, z pełną diagnostyką, która umożliwia przygotowanie planu leczenia. Zależy nam na kompleksowości dostarczanych usług pod jednym dachem. Z drugiej strony, ważne są również nowe technologie, dzięki którym pacjent wie dokładnie, jak będzie wyglądał proces leczenia, a wizyty są krótsze i bardziej komfortowe – mówi Wioletta Januszczyk. Do sieci Medicover Stomatologia dołączyła niedawno katowicka klinika Śmigiel Implant Master Clinic. Placówka jako jedyna na Śląsku otrzymała certyfikat jakości Blanx, umożliwia wykonanie wszystkich badań radiologicznych na miejscu – od małego zdjęcia zębowego po tomografię stożkową – i jest wyposażona w najnowszy sprzęt, jak skanery wewnątrzustne, mikroskop stomatologiczny czy radiowizjografia cyfrowa. – Śmigiel Implant Master Clinic jest placówką, która świetnie się wpisuje w nasze podejście i strategię akwizycyjną na polskim rynku. Decydując się na współpracę, przede wszystkim patrzyliśmy na lekarzy, którzy tworzą tę placówkę, i ich bardzo wysokie kompetencje, a także na wykorzystanie nowych technologii. Dodatkowo, kompetencje lekarzy w zakresie implantologii, implantoprotetyki i stomatologii estetycznej mamy nadzieję powielić w innych placówkach Medicover Stomatologia – mówi Wioletta Januszczyk. – Specjalizujemy się w kompleksowym leczeniu. Współpracujemy z osteopatą, fizjoterapeutami, w leczenie pacjentów zaangażowanych jest wielu specjalistów: periodontolog, wykwalifikowana higienistka. Generalnie jesteśmy nastawieni na poszukiwanie przyczyn choroby. Może ich być wiele, stąd nie możemy się skupiać tylko na jednym obszarze. Potrzebujemy więc pomocy innych lekarzy, którzy nas wesprą i dzięki temu budujemy plany leczenia, które są przewidywalne i pozwalają odetchnąć pacjentom – dodaje Barbara Urbanowicz-Śmigiel, założycielka kliniki Śmigiel Implant Master Clinic. Jak podkreśla, dołączając do większej sieci, prywatne gabinety stają się częścią silnego brandu o ugruntowanej pozycji, zyskują dostęp do know-how i nie muszą się martwić o aspekty związane z zarządzaniem, marketingiem czy pozyskiwaniem funduszy na inwestycje. – Cieszę się, że z moich barków zostanie zdjęta część administracyjna. Każdy lekarz najlepiej czuje się z pacjentem, z zespołem, a sprawy administracyjne są trudne i czasochłonne. Myślę, że obie strony będą czerpały z tego korzyści – mówi dr Barbara Urbanowicz-Śmigiel. – Dla nas to duży komfort, bo możemy skupić się na tym, co robimy najlepiej, czyli na pracy lekarza, a niekoniecznie na roli menadżera, kierownika i dyrektora firmy. Z kolei wartość, jaką wniesiemy do Medicover, jako profesjonalny team, pozwoli szybciej stawiać kroki milowe w rozwoju – dodaje dr Tomasz Śmigiel.

Ministerstwo Cyfryzacji: potrzeba 9 mld zł do 2023 roku, aby w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji

Do 2023 roku potrzebne jest 9 mld zł, aby w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji – wynika z szacunków Ministerstwa Cyfryzacji. Dostępne obecnie mechanizmy finansowania zapewniają ok. 19 proc. tej kwoty. Dodatkowe finansowanie na poziomie 7 mld zł musi wygenerować sektor publiczny i prywatny – mówi Hubert Romaniec z resortu cyfryzacji. Jak podkreśla, szerokie zastosowanie sztucznej inteligencji przyspieszy wzrost gospodarczy i przeobrazi rynek pracy, ale potrzebne są odpowiednie ramy prawne i etyczne oraz budowanie świadomości dotyczącej zastosowań tej technologii. Dla powodzenia rozwoju sztucznej inteligencji istotny jest przede wszystkim dostęp do danych publicznych i przemysłowych. Tylko duże zasoby danych pozwalają nam trenować algorytmy, które są podstawą do rozwoju usług i kolejnych możliwości zastosowania tej technologii. Musimy też zadbać o finansowanie zarówno prac badawczo-rozwojowych, jak i nowatorskich przedsięwzięć – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Hubert Romaniec, naczelnik w Departamencie Współpracy Międzynarodowej Ministerstwa Cyfryzacji. Jak podkreśla, bezwzględnie potrzebne jest budowanie świadomości dotyczącej tego, jak sztuczna inteligencja przeobrazi gospodarkę i społeczeństwo, tak aby absorpcja tej technologii była jak najszersza. – Nie możemy też zapomnieć o aspektach prawnych i etycznych. Sztuczna inteligencja od razu budzi skojarzenia z czymś potencjalnie groźnym. Uświadomienie szans, które się z nią wiążą, wymaga odpowiedniego prawa i wysokich standardów etycznych – podkreśla Hubert Romaniec. – Musimy także zadbać o finansowanie prac zarówno badawczo-rozwojowych, jak i nowatorskich przedsięwzięć. Rozwój sztucznej inteligencji to dla Polski przede wszystkim szansa na przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Z wyliczeń Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że szerokie wykorzystanie technologii związanych z uczeniem maszynowym, wykorzystaniem danych i sztucznej inteligencji pozwoliłoby osiągnąć poziom PKB zaplanowany na lata 2035–2036 już o pięć lat wcześniej. – Mamy do czynienia z globalnym wyścigiem między trzema blokami – Chinami, UE i USA. Dobrze by było, aby Polska wpisała się w trend rozwoju sztucznej inteligencji w kontekście swoich partnerów unijnych – mówi Hubert Romaniec. Sztuczna inteligencja jest technologią, która ma charakter transformacyjny – w nadchodzących latach przeobrazi nie tylko przemysł i gospodarkę, lecz także cały rynek pracy. Ministerstwo – opierając się na danych Gartnera – wskazuje, że na każde sto miejsc pracy, które zostaną wyparte przez sztuczną inteligencję, pojawi się blisko 140 nowych. – Wyzwaniem jest, aby te miejsca pojawiły się tutaj, czyli żeby one nie zniknęły z Polski, i żeby miały jak najwyższą jakość – podkreśla Hubert Romaniec. Jak podkreśla, najważniejszy krok, który musi podjąć administracja, sektor pozarządowy i biznes, to wyznaczenie strategicznych dla Polski obszarów, w których sztuczna inteligencja mogłaby wygenerować największą wartość dodaną. Zdaniem eksperta do takich sektorów z pewnością należy zaliczyć rolnictwo, energetykę czy służbę zdrowia. – Nasze badania pokazują, że aby w pełni wykorzystać potencjał sztucznej inteligencji, do 2023 roku potrzebujemy nakładów rzędu 9 mld zł. Ok. 2 mld zł jest dostępnych w obecnych instrumentach finansowych, ale wciąż pozostaje dodatkowe finansowanie na poziomie 7 mld zł. Tę kwotę musi wygenerować sektor publiczny i prywatny. Dodatkowo musimy też zapewnić odpowiednie oprzyrządowanie prawne, czyli wypracować takie rozwiązania, które umożliwią bezproblemowy rozwój tej technologii w Polsce. To są główne wyzwania na nadchodzący czas – mówi przedstawiciel Ministerstwa Cyfryzacji. Z przedstawionego w listopadzie ubiegłego roku dokumentu „Założenia do strategii AI w Polsce – Plan działań Ministerstwa Cyfryzacji” wynika, że w nadchodzących latach sztuczna inteligencja może się stać jednym z nowych motorów polskiej gospodarki. Aby to umożliwić, resort utworzył platformę współpracy międzysektorowej, złożoną z blisko dwustu ekspertów (wywodzących się z administracji, NGO-sów, biznesy i nauki), którzy opracowali rekomendacje rozwoju AI w Polsce w czterech głównych obszarach: gospodarka oparta na danych, finansowanie badań i rozwoju, edukacja oraz etyka i kwestie prawne.

Ten rok będzie należał do branży produkcyjnej, ale najpierw trzeba znaleźć pracowników

To będzie dobry rok dla branży produkcyjnej – na to przynajmniej wskazują analizy ekonomiczne i sondaże nastrojów w branży. Cieniem na ogólnie dobrej koniunkturze kładą się z pewnością braki kadrowe w wielu firmach działających m.in. w branży automotive. Pracownicy produkcyjni na wagę złota Już siedem na dziesięć firm produkcyjnych planuje wzrost zatrudnienia w swoich zakładach. Szczególnie odczuwany jest brak pracowników na linii produkcyjnej. Osoby, które już pracują mogą spodziewać się wzrostu wynagrodzenia, bo firmy będą robić wszystko, aby na dłużej związały się z pracodawcą. W firmach, które do tej pory nie korzystały ze wsparcia osób z Ukrainy i innych krajów wschodnich wobec coraz bardziej odczuwalnego braku rąk do pracy, ten scenariusz jest coraz bardziej realny. Dobrze zdają sobie z tego sprawę firmy outsourcingowe, które oferują korzystny model realizacji usług dla branży produkcyjnej. Rekrutacja pracowników z Ukrainy o odpowiednich kwalifikacjach nie jest dla doświadczonej firmy problemem. W modelu outsourcingowym taki zespół realizuje dla klienta usługę na określonym umową poziomie, jakości i we wskazanym terminie. Outsourcing to rozwiązanie na problem braku rąk do pracy Zleceniodawca nie musi zajmować się ani legalizacją pobytu pracowników ani kwestiami kadrowymi czy bieżącą obsługą. W modelu outsourcingowym po stronie wykonawcy leży także bieżąca koordynacja pracownikami, planowanie pracy. Do bezpośrednich kontaktów oddelegowany jest koordynator i/lub liderzy zespołu. To rozwiązanie szczególnie korzystne w obliczu spodziewanych zmian na rynku pracy w 2020 roku. Jak już dziś wiadomo, część pracowników spoza Unii Europejskiej przygotowuje się do wyjazdu do Niemiec. Choć analitycy nie przewidują masowych wyjazdów, może się okazać, że branża produkcyjna odczuje na własnej skórze nowy kierunek zarobkowych wyjazdów Ukraińców. Co prawda oferta niemieckiego rynku nie jest dla każdego z pracowników, można się jednak domyślać, że wiele osób spróbuje swoich sił na Zachodzie. Czy Ukraińcy wyjadą do Niemiec? Jak wynika z przyjętych w grudniu 2018 roku przepisów, które wejdą w życie w przyszłym roku, do Niemiec będą mogły wyjechać osoby, które mają kwalifikacje uznawane przez Niemców, dodatkowo pozwalające na samodzielnie utrzymanie się z pracy zarobkowej. Wyjazd do naszych zachodnich sąsiadów będzie możliwy na okres maksymalnie 30 miesięcy i to w sytuacji, gdy pracownik przepracuje w pełnym wymiarze godzin przynajmniej 18 miesięcy. Więcej na ten temat: https://threezones.pl/rynkowe-prognozy-na-2019-rok-czyli-jak-sobie-radzic-gdy-brakuje-rak-do-pracy/